ECHO LATA

 /Wpis z początku października, nadrabiam zaległości/



PEWNIE NIKT MI NIE UWIERZY, ale poprzednie dni były pogodowo bardzo miłe. Przynajmniej takie momenty zapamiętałam i zawekowałam w swojej głowie.
Niedziela. Patrząc z mieszkania przez okno – jest nieprzyjemnie, szaro, wiatr szarpie drzewa. Ale z czasem powiew zelżał. Decyzja – wychodzę. Kierunek rzeka. I po drugiej stronie szyby – miłe zaskoczenie. Nie jest zimno - to już  nieźle. Ciepło, cieplej. Przyjemne słońce. Gotuję się w tych warstwach, które zapobiegawczo na siebie wciągnęłam. Rzeka, drzewo, ja. Po co jechać dalej skoro tu jest tak dobrze.
Światło ślizga się po załamaniach wody. Rozjaśnia. Ciepłobiała kula nad głową oślepia – jak wspomnienie sierpnia. W tym miejscu czuję, że to echo lata. Miłe, że choć ciepłe miesiące daleko za mną to wciąż się pamiętamy i z oddali tak możemy się pożegnać.
Poniedziałek. Chłodniej. Choć dzień był zdecydowanie mokry to wieczór się wypogodził. Tylko drobna mżawka w powietrzu. Całkiem przyjemnie. Jutro ma być kilka stopni cieplej - może już ciepłe powietrze wpływa na noc do miasta.
Wracam po pracy z obrzeży aglomeracji. Spokój. Jadę autobusem jakby płynąc przez tą delikatnie ciepłą, cichą, wilgotną ciemność. Czekam na przystanku na męża i chłonę ten moment. Pisząc to przypomina mi się piosenka Natalii Przybysz – Czarny. Tak, „bezpieczeństwo ma kolor czarny”.
I spinając klamrą te dwa wspomnienia – Jesień jakoś nastraja mnie do pisania albo wyzwala potrzebę pisania. I przypływa do mnie i we mnie pomysł na częstsze wypuszczanie słów w eter. Na jesienne zewnętrze. Z mojego jesiennego wnętrza. Nazwałam to sobie ALMOST DAILY BLOG, prawie codzienny blog. Raczej, do tej pory nie byłam w tym mocna, zobaczymy jakie to „prawie” będzie.. Szerokości w jesienności!
*PS. Muszę uczciwie przyznać, że na ścianę deszczu nie trafiłam. To mogłoby zdecydowanie zmienić moją percepcję rzeczywistości 😁
#almost #dailyblog #poznań #poznań #warta #jesień #październik




Komentarze